Nasz rozwój osobisty

Pozwól, że podzielimy się naszą historią. Jak wygląda nasz rozwój osobisty?

Szukając pomysłu na nasze życie rozważałyśmy wiele opcji. Od zawodu wedding plannera, przez biznes związany z produktami dla event managerów, eko kosmetyki, po sklep internetowy z książkami o ekologii. 

Za każdym razem, był jednak  jakiś brakujący komponent. Brak spójności z nami i  naszymi wartościami. Właśnie nasze wartości i poczucie spójności stało się czynnikiem decydującym o tym, czy idziemy w dany pomysł czy nie.  

Dlaczego było to dla nas takie szalenie istotne?

Już raz realizowałyśmy pomysł, w który w głębi duszy kompletnie nie wierzyłyśmy. Byłyśmy więc niespójne i kompletnie niewiarygodne. Za punkt honoru postawiłyśmy sobie znalezienie drogi, którą będziemy kroczyć z wiarą i przekonaniem.

Naszym nadrzędnym celem było znalezienie pomysłu na życie uszytego na naszą miarę. Takiego, który da nam szansę rozwoju, poczucie “bycia na miejscu”, oraz niezliczone tematy do rozmów. Takiego, w który będziemy wierzyć i z którego będziemy dumne. Takiego, o którym z całkowitą pewnością powiemy, że niesie dobro i zmienia czyjeś życie  na lepsze.

Od końca lipca (’19) do końca stycznia byłyśmy w zawieszeniu. To był trudny moment. Jednak myśl o tym, że możemy wieść lepsze, pełniejsze życie nie pozwalała nam przestać podejmować kolejnej i kolejnej próby.

29 stycznia. 2020 roku klamka decyzji zapadła, a my poczułyśmy ulgę. Po wielu próbach, błędach, dziesiątkach jeśli nie setkach godzin rozmów, zadawania niewygodnych pytań w końcu pomyślałyśmy:  kochamy czytać i mówić o książkach. Wdrażamy z nich wiedzę i widzimy rezultaty. Nasze życie zaczęło zmieniać się od czytania książek. Jeśli ktoś przychodzi do nas z jakimś problemem zazwyczaj proponujemy mu…przeczytać jakąś konkretną książkę,w  której znajdzie rozwiązanie.

Naszą pasją jest ROZWÓJ OSOBISTY. To prawda o nas.

Wtedy stało się jasne: założymy księgarnię internetową z książkami, które kochamy, bo zmieniły nasze życie, książkami o rozwoju osobistym i duchowym. Takimi, które pomagają w budowaniu pewności siebie, samodyscyplinie, szukaniu własnej drogi. Książki dające konkretne narzędzia, ćwiczenia do wprowadzania zmian. 

Będziemy o nich mówić na swój własny sposób, swoim własnym głosem, na swoim przykładzie.

Pomysł ten wydał nam się najlepszą opcją  z możliwych. Dawał nam szansę mówienia o czymś, co kochamy i w co wierzymy całym sercem.

Wykorzystując nasze umiejętności takie jak pisanie, występowanie przed kamerą, przekazywanie wiedzy. 

Nasz rozwój osobisty – punkt przełomowy

To nie tak, że urodziłyśmy się z książką w ręku. Co to, to nie! Absolutnie nie czytałyśmy książek. Czasami jakieś obowiązkowe lektury, ale często to była dla nas męczarnia.

Raz na jakiś czas łapałyśmy za jakąś fabułę.

Oczywiście przeczytałyśmy wszystkie części Harryego Pottera i całą sagę Zmierzch. Ale nic poza tym. Nie mogłyśmy z książkami związać się na dłużej, a może nie umiałyśmy znaleźć odpowiednie dla nas tematyki?

Piszemy też o czasie kiedy szukałyśmy siebie. Byśmy bardzo młode, jeszcze trochę zbuntowane i nie za bardzo poświęcałyśmy czas na to, by udoskonalać cokolwiek.

W czasach liceum liczyli się dla nas przyjaciele i może trochę oceny.

Żaden rozwój, żadne pasje, żadne marzenia, plany, ambicje.

Nic z tego nie miałyśmy. Taka jest prawda. Jeszcze do II roku studiów byłyśmy bardzo beztroskie i do życia podchodziłyśmy wręcz z ignorancją.

Potem Oli przydarzył się wypadek, żeby nie napisać, że go na siebie ściągnęła.
Straciła sprawność fizyczną, pewność siebie, poczucie, że cokolwiek jeszcze może ją w tym życiu dobrego spotkać.

Jako dwudziestokilkuletnie kobiety czułyśmy brak spełnienia, poczucia głębszego sensu i przerażające uczucie (po raz pierwszy w życiu) marnowania swojego życia i czasu. Brak perspektyw. 

Po kilku latach Oli rekonwalescencji, kiedy całe nasze życie uległo przewartościowaniu, kiedy wszystkie relacje uległy weryfikacji, kiedy otrząsnęłyśmy się, poczułyśmy, że natychmiast muszą zajść zmiany. Na wielu polach. Zaczęłyśmy zadawać pytania.

 Jedyne, co wtedy  miałyśmy pod ręką to książka, o której przeczytałyśmy gdzieś w internecie. Przeczytałyśmy  kilka cytatów uznając, że płynie z nich spokój i mądrość, której szukałyśmy. Byłyśmy nią tak zachwycone, że pochłonęłyśmy ją niemal “duszkiem”.

Mowa o książce Reginy Brett: Jesteś cudem….

W tej książce znalazłyśmy to czego potrzebowałyśmy:

  • inną perspektywę,
  • nadzieję i inspirację,
  • spokój, mądrość i pomysł, aby być wdzięczną.

Drugą absolutnie  przełomową książką było “Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale” Kamili Rowińskiej.

W trakcie jej lektury uświadomiłyśmy sobie jak bardzo karmimy się wymówkami, że nie mamy marzeń, ambicji i celów. Że zachowujemy się jakbyśmy całkiem zrezygnowały ze swojego życia.

Ta książka była tym, czego w tamtej chwili potrzebowałyśmy. Kopniakiem w tyłek i pomocną dłonią zarazem. 

Wiedziałyśmy, że już nie będzie tak samo, a my zbudujemy swoje życie na nowo.

ODPOWIEDZIALNIE I ZUCHWALE.

Zrobimy w nim coś dobrego i ważnego. Możemy mieć w życiu misję, robić to co kochamy.  Myślałyśmy wtedy: CHCEMY MIEĆ DOBRE ŻYCIE I BYĆ SZCZĘŚLIWE.

To było jak przebudzenie. Książki stały się nieodłącznym narzędziem do zmian w naszym życiu. Książki nas uczą, gdy potrzebujemy określonej wiedzy. Dają inspirację, gdy kręcimy się w kółko, siłę gdy nam jej brakuje. 

Jak było przed książkami?

Był przełom roku 2014/2015 od dwóch lat nie mieszkałyśmy już razem.

Ola rehabilitowała się po wypadku z 2012 roku, a Ania kontynuowała studia w Łodzi. Życie po prostu płynęło, od czasu do czasu waląc się nam na głowę.

Reagowałyśmy na wydarzenia, które stawały się naszym udziałem, starając się jakoś wybrnąć i wyjść na prostą. Zero kontroli, zero twórczego podejścia do własnego życia, całkowite pójście na łatwiznę i wygodę. 

Nasze ambicje były niżej niż… podłoga? Były w piwnicy, całkowicie uśpione. Brak wiary w siebie, w swoją mądrość był naszym największym przeciwnikiem.

Zahukane dziewczyny z małej miejscowości, które swoją wartość uzależniały od pochwał innych, aprobaty ludzi, którzy obecnie nawet nie istnieją już w naszym  życiu.

Samodyscyplina – to słowo kojarzyło nam się ze sportowcami, którymi przecież nie byłyśmy, więc nie widziałyśmy zasadności wypracowania jej u siebie.

Zabawne jak bardzo miałyśmy zniekształcony obraz świata.

Idźmy dalej.

Cel wydawał nam się czymś, czym można się zająć… przynajmniej po 30-tce. Wtedy ludzie mają cele, a w wieku dwudziestu lat po prostu trzeba cieszyć się życiem. Gdybyśmy wtedy wiedziały, że radość z życia niemal nie istnieje bez celu i drogi do niego….Że to co daje poczucie spełnienia, dumę to ciągły rozwój i stawanie się lepszym człowiekiem. 

A dziś…

Dziś, niby te same osoby, Ola i Ania, a jednak nie do poznania.

Przeszłyśmy długą drogę odkrycia prawd, które nam służą, które wnoszą światło w nasze życie, Nie możemy doczekać się kolejnych książek i kolejnych  odkryć.

Uwielbiamy się zmieniać, szlifować swój charakter, widzieć progres, sprawdzać ile jeszcze możemy zrobić, dążyć do celu. 

Nie tylko jesteśmy piekielnie konsekwentne w swoim działaniu, ale też coraz bardziej pewne siebie.

Jesteśmy coraz bardziej zdecydowane co do tego jakie życie widzimy dla siebie. Coraz więcej potrafimy, umiemy, nasze poczucie własnej wartości szybuje w kierunku  chmur. 
A wszystko zaczęło się od książki.

I to im poświęcamy teraz naszą uwagę i życie.

Będziemy zaszczycone  mogą polecić Ci niejedną!